Odległy Nepal w naszym zasięgu

Daleko w świecie, między Chinami a Indiami, leży maleńki Nepal – miejsce, które gości miłośników gór, pragnących zdobyć najwyższe szczyty świata. Dzieje się tak dlatego, że w Nepalu królują góry, niedostępne rejony, dziewicze krajobrazy i niezaludnione tereny, a co najważniejsze jest to baza wypadowa w Himalaje, z którymi chce się zmierzyć wiele śmiałków z całego świata. Na nich więc czeka Mount Everestem z siedmioma innymi ośmiotysięcznikami, natomiast dla osób, które nie gustują w ekstremalnych wspinaczkach górskich bezpieczna wycieczka do Nepalu jest optymalnym rozwiązaniem, gdy chce się zwiedzić tak samo odległy jak i mistyczny wręcz zakątek świata.

Jeśli Nepal to przede wszystkim jego stolica – Kathmandu, w którym nie sposób się nudzić. Miasto założone w X wieku, obfituje w zabytki wpisane na listę na listę UNESCO. I tak do zwiedzania zaprasza: Durbar Square, Narayan Miti, Pałac Singha Durbar czy też Świątynia wiecznie żyjącej bogini Hanumandhoka – Jagannath Temple, która intryguje erotycznymi płaskorzeźbami umieszczonymi na podporach dachu. Inną ciekawostką turystyczną jest Kumari Bahal – mieszkanie „żywej bogini” Kumari, którą wybiera się wśród dziewczynek w czasie trwania święta Indrajatra. Zwiedzanie z dreszczykiem zapewnia natomiast Świątynia Naradewi, zamieszkała przez demona o morderczych skłonnościach lub inna świątynia umiejscowiona przy miejscu, w którym odbywa się kremacji zwłok.

Jeśli Kathmandu to koniecznie tybetańska dzielnica Bodhnath, a w niej jedna z największych świątyń buddyjskich, tysiące Tybetańczyków, wszechobecna mantra powtarzana przez mnichów, dopełniana dźwiękiem dzwonków i młynków modlitewnych.

Doświadczenie tych podróżniczych przygód możliwe jest z biurem Exorientelux, które zapewni zwiedzenie najistotniejszych miejsc nepalskich, ważnych kulturowo, historycznie, architektonicznie i krajobrazowo. Dwa tygodnie podróżowania po Nepalu to czas dobrze zainwestowany – procentuje niezapomnianymi wspomnieniami, które być może będą zachętą do powrotu w rejony „Dachu Świata”.

pix / Simon